Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 stycznia 2016
Poland's S&P Ratings Downgrade by M.Tyrmand
http://www.breitbart.com/london/2016/01/18/polands-sp-ratings-downgrade/
niedziela, 17 stycznia 2016
What is happening in Poland?
http://www.politico.eu/sponsored-content/what-is-really-happening-in-poland/
poniedziałek, 21 grudnia 2015
wtorek, 16 grudnia 2014
Po wyborach: lektura dla świadomych i zaawansowanych.
Do przeczytania koniecznie.
"Każdy głos się liczy. Wędrówka przez krainę wyborów": http://wydawnictwo.sejm.gov.pl/publikacje/publikacja_823.html
wtorek, 18 lutego 2014
GW: Wywiadówka.
Przy okazji prasówki zauważyłem ciekawy artykuł:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15477444,_Mam_szczescie__Kolezanka_kazala_uczniowi_zmienic.html#MT
Szkoda, że nie ma rzeczowej analizy zjawiska upadku autorytetu nauczyciela, niedojrzałości emocjonalnej młodzieży (i rodziców), postaw roszczeniowych... (będę trochę złośliwy: A może trzeba więcej o seksie (w oderwaniu od uczuciowości i odpowiedzialności i o legalizacji marihuany).
Zauważyłem ten artykuł. Byłby on cenny, gdyby odważył się na zdefiniowanie problemu, jakąkolwiek refleksję i analizę. A tak pochwała jedynie za zauważenie, że coś w edukacji nie ok, że coś uwiera.
środa, 22 stycznia 2014
Co się stało z panem Tik-Takiem
Polecam artykuł w TOK FM: ''Alternatywą dla 'Tik-Taka' był reportaż z wytopu stali. Więc wszyscy go oglądali. Dziś kreskówki to sieczka..." Każdy niech sam wyciąga wnioski nt. edukacji (szczególnie w mediach), roli misyjnej naszej publicznej telewizji etc.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Fałszywy bożek sukcesu... GW:Jak nie masz sukcesu, jesteś nikim. Tego, niestety, uczymy w szkole
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14143870,Stefan_Chwin__Jak_nie_masz_sukcesu__jestes_nikim_.html#Cuk
Więc może uczmy dzieci i rozmawiajmy z nimi tak, by się czymś interesowały, by otworzyć im oczy. Odpuśćmy sobie sukces. Pozwólmy im się bawić. Niech nie powtarzają naszego ani czyjegokolwiek innego życia, wzorca (tak jak mama ale i tak jak rówieśnik - niech mają własne życie. Dać im jednak możliwości, pokazać, jaki jest wybór. Karmić dziecięce zainteresowanie, otwierać nowe szufladki, nie przekazywać własnych lęków.
Więc może uczmy dzieci i rozmawiajmy z nimi tak, by się czymś interesowały, by otworzyć im oczy. Odpuśćmy sobie sukces. Pozwólmy im się bawić. Niech nie powtarzają naszego ani czyjegokolwiek innego życia, wzorca (tak jak mama ale i tak jak rówieśnik - niech mają własne życie. Dać im jednak możliwości, pokazać, jaki jest wybór. Karmić dziecięce zainteresowanie, otwierać nowe szufladki, nie przekazywać własnych lęków.
poniedziałek, 18 lutego 2013
Samobrona przed manipulacją medialną.
Poprzedni tytuł: Wikipedia a prawicowa manipulacja...absulutna żenada (znany magister językoznawstwa)!!!
Kliknęliście, to daliście się przeze mnie podle nabrać. Bo chcę informować, edukować, siebie, znajomych, moich czytelników, a nie manipulować. To nie jest tytuł wiodącego medium "informacyjnego" w Polsce. Nie będzie tutaj o "prawicowych inklinacjach Wikipedii" i o tym że stała się "narzędziem brunatnego talibanu". Ale by Was, drodzy czytelnicy przeprosić za ten tytuł i Wam wynagrodzić z nawiązką, zbieram tutaj ciekawe linki skondensowanej wiedzy, które mówią, "o co kaman" gdy politycy i media się z nami komunikują. I ile z tego jest rzetelną informacją a ile manipulacją. Zbieram narzędzia, które w dyskusji i interpretacji debaty publicznej pozwalają mi użyć jednej najprostszej techniki obronnej. Nazwij grę, obnaż ją. Name the game.
http://en.wikipedia.org/wiki/Fallacy (tutaj, w wersji angielskiej jest szczegółowa, rozbudowana klasyfikacja)
Bardzo polecam, pozycja obowiązkowa.
Erystyka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
Jak bez żadnych mocnych argumentów i prawdy po swojej stronie pokonać przeciwnika? Niegodne to zachowanie uczciwego człowieka? No dobrze, więc podejdźmy do tego z drugiej strony, jak bronić się przed manipulacją mediów, dziennikarzy, które "pokonują" ludzi uczciwych, dzięki znajomości technik erystycznych. Ściągawka tutaj.Genialna i gorąco polecam hasło w Wikipedii i książkę.
"Erystyka. Sztuka prowadzenia sporów" Artura Schopenhauera.
Jak wyżej, lektura obowiązkowa.
Ostatnio modna jest erystyka "ad hitlerum" Polecam lekturę hasła Wikipedii Prawo Godwina:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
=========
Co jeszcze znajdziemy w Wikipedii? Proponuję to, co pamiętam ze studiów filoologicznych. Pojęcia i klasyfikacje opisujące strategie konwersacyjne. (słowa kluczowe: conversational strategy, discourse strategy, discourse analysis). Jest na ten temat naprawdę dużo materiałów, które warto studiować, by rozumieć, co się dzieje, gdy ze sobą rozmawiamy. A oto kilka terminów, od których można rozpocząć własną drogę poznania:
Cooperative principle
http://en.wikipedia.org/wiki/Cooperative_principle
Maksymy Grice'a
http://en.wikipedia.org/wiki/Gricean_maxims
Co chcą politycy zrobić, gdy chcą nas kupić? A no chcą udowodnić, że są jednymi z nas. Po angielsku proponuję przestudiować hasło Cooperative Principle (na polski ten termin przetłumaczono jako reguła konwersacyjna. Po angielsku jest ona dobrze opisana i może się przydać jako narzędzie w interpretacji nie tylko technik manipulacyjnych ale i stylistycznych środków literackich. Zasad Cooperative Principle można przestrzegać żeby zjednywać nas, można też je łamać w sposób przemyślany i zamierzony (flouting cooperative principle) by uzyskać efekt niebezpośrednich aktów mowy (indirect speech acts). Cała ta teoria świetnie objaśnia wszelkie środki stylistyczne stosowane przez "humanistów" mrugających do nas okiem w dobrej wierze, chcących mieć rację bez pokrycia w faktach i liczbach albo ... kierujących się po prostu złą wolą!
Teoria "grzeczności"
http://en.wikipedia.org/wiki/Politeness_theory
Mówi się, że twarz można utracić. Nie wiem, czy mówi się, twarz można odbudować lub zyskać więcej twarzy.. Twarz jest wartością. Szczególnie kultury Dalekiego Wschodu cenią sobie twarz jako wartość. Samurajowie popełniali samobójstwo utraciwszy twarz, czego człowiek Zachodu często nie może zrozumieć. Twarz to wartość, którą można zyskiwać lub tracić podczas komunikacji. Można sprawiać swoją wypowiedzią, że ktoś twarz zyskuje lub ją traci. Mówi o niej teoria grzeczności i związane z nią techniki. (Politenes Theory).
Indirect speech act.
http://en.wikipedia.org/wiki/Speech_act#John_Searle.27s_theory_of_.22indirect_speech_acts.22
Searle i niebezpośrednie akty mowy. Jest polskie hasło, ale w angielskim jest więcej informacji, z których można skorzystać jako narzędzia. Jeśli człowiek mówi a mając na myśli b, to co się dzieje po drugiej stronie, że słysząc a jednak odbiorca rozumie b. Mamy często tak, że ktoś nam mówi coś nie wprost, tylko posługując się niebezpośrednimi aktami mowy, nie ponosząc odpowiedzialności za słowa. Zrozumienie tych zasad pozwala opisywać sytuacje, w których ktoś rozprzestrzenia fałszywe informacje nie ponosząc odpowiedzialności za słowa. Zrozumienie tych zasad może być bardzo przydatne dla naukowców budujących roboty czy piszących oprogramowanie "sztucznej inteligencji". Jeśli niebezpośrednie akty mowy można opisać algorytmem, ograniczonym zbiorem zasad (do tego dołączymy analizę mimiki), to powstanie urządzeń interpretujących prawidłowo i ilogicznie przekazywane przez ludzi informacje, oraz ich prawdziwość i wyciągać wnioski nie jest już mrzonką z powieści fantastycznych Asimowa.
Przełamując "NIE". (i wszelkie inne pozycje opisujące negocjacje)
http://en.wikipedia.org/wiki/Getting_Past_NO
http://pl.wikipedia.org/wiki/Odchodząc_od_NIE
Jak sobie radzić z manipulacją w dyskusji, walce politycznej? Zło dobrem zwyciężać - czy to możliwe? Jak przełamać wrogość, zaszufladkowanie, ołatowanie, zmanipulowanie i przekonać "mohera" i "leminga" by zrobili coś razem dobrego dla Polski, by wrócili do merytorycznej dyskusji. Można. Jedną z technik jest "name the game". Obnaż stosowaną przez przeciwnika technikę. Opisz ją, by mogli sobie ją uświadomić słuchacze. Ale często jest to zagrożenie utraty ich twarzy - FTA (face threatening act). A inne?
Na pewno można je znaleźć w licznych publikacjach o technikach negocjacyjnych.
PS. Nic nie wspomniałem jeszcze o psychologii społecznej. Pewnie wszystkim znane są badania zjawiska konformizmu, takie jak słupki dr. Ascha (w odniesieniu do publikowanych regularnie "badań opinii publicznej" począwszy od preferencji wyborczych a skończywszy na depenalizacji lekkich lub małych ilości narkotyków), eksperymentu z generatorem (w odniesieniu do oddzialywania mediów "na autorytet"). Jeśli nie to zapraszam do poszukiwań na youtube, i lektury opracowań autorstwa Eliota Aronsona czy Roberta Cialdiniego Przykłady materiałów dostępnych na youtube.
Słupki, jak te prezentoane przez tzw. "ośrodki badania opinii publicznej". Nieprawdaż.
W imię nauki i postępu? Bo autorytet (znany socjolog, ze znanej uczelni, ekspert znanej gazety branżowej) powiedział???
Literatura:
Kliknęliście, to daliście się przeze mnie podle nabrać. Bo chcę informować, edukować, siebie, znajomych, moich czytelników, a nie manipulować. To nie jest tytuł wiodącego medium "informacyjnego" w Polsce. Nie będzie tutaj o "prawicowych inklinacjach Wikipedii" i o tym że stała się "narzędziem brunatnego talibanu". Ale by Was, drodzy czytelnicy przeprosić za ten tytuł i Wam wynagrodzić z nawiązką, zbieram tutaj ciekawe linki skondensowanej wiedzy, które mówią, "o co kaman" gdy politycy i media się z nami komunikują. I ile z tego jest rzetelną informacją a ile manipulacją. Zbieram narzędzia, które w dyskusji i interpretacji debaty publicznej pozwalają mi użyć jednej najprostszej techniki obronnej. Nazwij grę, obnaż ją. Name the game.
Sofizmat (patrz również paralogizm), ang. Fallacy
(uaktualnienie: 2013-02-20 )
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sofizmat (mało informacji, polecam jednak wersję angielską)http://en.wikipedia.org/wiki/Fallacy (tutaj, w wersji angielskiej jest szczegółowa, rozbudowana klasyfikacja)
Dostałem w prezencie książkę Normana Baillargeona "Krótki kurs samoobrony intelektualnej" Jestem w połowie, bardzo polecam. Dzięki niej poznałem nowe słowo sofizmat
Cytat: "sofizmaty nieformalne, to fałszywe rozumowania, które mają na celu zdobycie przewagi w dyskusji, tzw. chwyty erystyczne, lub przekonanie słuchaczy do swoich racji - figury retoryczne." Autor przedstawia klasyfikację sofizmatów i podaje przykłady. Oprócz opisu technik manipulowania odbiorcą autor uczy podstaw matematyki, rachunku prawdopodobieństwa i statystyki potrzebnych do rozumienia informacji, umiejętności jej interpretowania i obrony przed manipulacją. Bardzo polecam, pozycja obowiązkowa.
Erystyka
http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka
Jak bez żadnych mocnych argumentów i prawdy po swojej stronie pokonać przeciwnika? Niegodne to zachowanie uczciwego człowieka? No dobrze, więc podejdźmy do tego z drugiej strony, jak bronić się przed manipulacją mediów, dziennikarzy, które "pokonują" ludzi uczciwych, dzięki znajomości technik erystycznych. Ściągawka tutaj.Genialna i gorąco polecam hasło w Wikipedii i książkę.
"Erystyka. Sztuka prowadzenia sporów" Artura Schopenhauera.
Jak wyżej, lektura obowiązkowa.
Ostatnio modna jest erystyka "ad hitlerum" Polecam lekturę hasła Wikipedii Prawo Godwina:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
=========
Co jeszcze znajdziemy w Wikipedii? Proponuję to, co pamiętam ze studiów filoologicznych. Pojęcia i klasyfikacje opisujące strategie konwersacyjne. (słowa kluczowe: conversational strategy, discourse strategy, discourse analysis). Jest na ten temat naprawdę dużo materiałów, które warto studiować, by rozumieć, co się dzieje, gdy ze sobą rozmawiamy. A oto kilka terminów, od których można rozpocząć własną drogę poznania:
Cooperative principle
http://en.wikipedia.org/wiki/Cooperative_principle
Maksymy Grice'a
http://en.wikipedia.org/wiki/Gricean_maxims
Co chcą politycy zrobić, gdy chcą nas kupić? A no chcą udowodnić, że są jednymi z nas. Po angielsku proponuję przestudiować hasło Cooperative Principle (na polski ten termin przetłumaczono jako reguła konwersacyjna. Po angielsku jest ona dobrze opisana i może się przydać jako narzędzie w interpretacji nie tylko technik manipulacyjnych ale i stylistycznych środków literackich. Zasad Cooperative Principle można przestrzegać żeby zjednywać nas, można też je łamać w sposób przemyślany i zamierzony (flouting cooperative principle) by uzyskać efekt niebezpośrednich aktów mowy (indirect speech acts). Cała ta teoria świetnie objaśnia wszelkie środki stylistyczne stosowane przez "humanistów" mrugających do nas okiem w dobrej wierze, chcących mieć rację bez pokrycia w faktach i liczbach albo ... kierujących się po prostu złą wolą!
Teoria "grzeczności"
http://en.wikipedia.org/wiki/Politeness_theory
Mówi się, że twarz można utracić. Nie wiem, czy mówi się, twarz można odbudować lub zyskać więcej twarzy.. Twarz jest wartością. Szczególnie kultury Dalekiego Wschodu cenią sobie twarz jako wartość. Samurajowie popełniali samobójstwo utraciwszy twarz, czego człowiek Zachodu często nie może zrozumieć. Twarz to wartość, którą można zyskiwać lub tracić podczas komunikacji. Można sprawiać swoją wypowiedzią, że ktoś twarz zyskuje lub ją traci. Mówi o niej teoria grzeczności i związane z nią techniki. (Politenes Theory).
Indirect speech act.
http://en.wikipedia.org/wiki/Speech_act#John_Searle.27s_theory_of_.22indirect_speech_acts.22
Searle i niebezpośrednie akty mowy. Jest polskie hasło, ale w angielskim jest więcej informacji, z których można skorzystać jako narzędzia. Jeśli człowiek mówi a mając na myśli b, to co się dzieje po drugiej stronie, że słysząc a jednak odbiorca rozumie b. Mamy często tak, że ktoś nam mówi coś nie wprost, tylko posługując się niebezpośrednimi aktami mowy, nie ponosząc odpowiedzialności za słowa. Zrozumienie tych zasad pozwala opisywać sytuacje, w których ktoś rozprzestrzenia fałszywe informacje nie ponosząc odpowiedzialności za słowa. Zrozumienie tych zasad może być bardzo przydatne dla naukowców budujących roboty czy piszących oprogramowanie "sztucznej inteligencji". Jeśli niebezpośrednie akty mowy można opisać algorytmem, ograniczonym zbiorem zasad (do tego dołączymy analizę mimiki), to powstanie urządzeń interpretujących prawidłowo i ilogicznie przekazywane przez ludzi informacje, oraz ich prawdziwość i wyciągać wnioski nie jest już mrzonką z powieści fantastycznych Asimowa.
Przełamując "NIE". (i wszelkie inne pozycje opisujące negocjacje)
http://en.wikipedia.org/wiki/Getting_Past_NO
http://pl.wikipedia.org/wiki/Odchodząc_od_NIE
Jak sobie radzić z manipulacją w dyskusji, walce politycznej? Zło dobrem zwyciężać - czy to możliwe? Jak przełamać wrogość, zaszufladkowanie, ołatowanie, zmanipulowanie i przekonać "mohera" i "leminga" by zrobili coś razem dobrego dla Polski, by wrócili do merytorycznej dyskusji. Można. Jedną z technik jest "name the game". Obnaż stosowaną przez przeciwnika technikę. Opisz ją, by mogli sobie ją uświadomić słuchacze. Ale często jest to zagrożenie utraty ich twarzy - FTA (face threatening act). A inne?
Na pewno można je znaleźć w licznych publikacjach o technikach negocjacyjnych.
PS. Nic nie wspomniałem jeszcze o psychologii społecznej. Pewnie wszystkim znane są badania zjawiska konformizmu, takie jak słupki dr. Ascha (w odniesieniu do publikowanych regularnie "badań opinii publicznej" począwszy od preferencji wyborczych a skończywszy na depenalizacji lekkich lub małych ilości narkotyków), eksperymentu z generatorem (w odniesieniu do oddzialywania mediów "na autorytet"). Jeśli nie to zapraszam do poszukiwań na youtube, i lektury opracowań autorstwa Eliota Aronsona czy Roberta Cialdiniego Przykłady materiałów dostępnych na youtube.
Słupki, jak te prezentoane przez tzw. "ośrodki badania opinii publicznej". Nieprawdaż.
W imię nauki i postępu? Bo autorytet (znany socjolog, ze znanej uczelni, ekspert znanej gazety branżowej) powiedział???
Literatura:
- "Pułapki myślenia" -Daniel Kahneman, jak działa "myślenie"; jaką rolę odgrywają w nim emocje - nie tylko inni ale my sami możemy się wprowadzić w błąd. (czeka na przeczytanie).
- "Teleogłupianie - O zgubnych skutkach oglądania telewizji". Michael Desmurget dlaczego to medium nie jest dobrym wychowawcą naszych dzieci (czeka na przeczytanie).
- "Wojna w eterze" Władysław Kozaczuk, m.in. dotyczy metod propagnadowych używanych w czasie II Wojny Światowej zarówno przez Niemców jak i Aliantów, działań "pod fałszywą flagą", chwytów mających uwiarygadniać informacje fałszywe, prostych chwytów mających uodpornić społeczeństwo, żołnierzy na propagandę etc. Przeczytałem ją w szkole średniej.
- "Herbatka u Stalina" Ronald Harwood, Teatr Telewizji, (świetna rola Gajosa (Stalin) i Holoubka (George B. Shaw), również Szczepkowska, Englert i Kolberger (!). Sztuka pokazuje co się dzieje za kulisami, jak traktują nas Ci, którzy nami manipulują. I dlaczego nie warto samemu siebie okłamywać. :-))) Więcej tutaj: (za TVP kultura) "Jak przypominają na wstępie realizatorzy spektaklu: w latach 1923-24 powstały pierwsze towarzystwa przyjaciół Rosji Radzieckiej. Wielu spośród ich członków i sympatyków to wybitni humaniści: Herbert Wells, Henri Barbusse, Rabindranath Tagore, Romain Rolland, Tomasz Mann, Albert Einstein, George Bernard Shaw. Dlaczego lewicujący intelektualiści dali się uwieść fałszywej ideologii i bezczelnej propagandzie? Dlaczego najwybitniejsze umysły swojej epoki, ludzie, którzy mieli moralny obowiązek dociekania prawdy, woleli udawać, że nie widzą, co dzieje się w ojczyźnie komunizmu? Te pytania stawia autor „Herbatki u Stalina”."
poniedziałek, 23 lipca 2012
GW: Genialny eksperyment dot. tolerancji w Polsce i kultury w internecie.
GW: Po ujawnieniu prowokacji: Internauci przepraszają "Grażynę"
GW: Chcę jej przy....lić.Internauci o "Grażynie" (!)
[i]"Mam na imię Grażyna. Jestem nauczycielką. Postanowiłam założyć wideobloga w internecie, ponieważ mam już dosyć niekulturalnych ludzi, którzy mają wysoką oglądalność i powodują, że cała katolicka strona mojej Ojczyzny wstydzi się za nich. (...) Kochani, łączmy się w prawdzie! Załóżmy nasz wspólny front przeciwko kłamstwu, chamstwu i obłudzie. Bóg, Honor i Ojczyzna!" - to wstęp do wideobloga "pani Grażyny", która w radykalny, moherowy sposób komentuje sprawy dotyczące szkoły, Kościoła czy celebrytów.
W ciągu zaledwie dwóch miesięcy trzynaście filmików na kanale YouTube z jej udziałem obejrzały ponad dwa miliony internautów, bloga puszczano w ogólnopolskich stacjach radiowych, obecność "pani Grażyny" w sieci komentował Kuba Wojewódzki. Największe emocje wzbudziła jednak wśród użytkowników YouTube: "Kto za tym, żeby tę grubą k...wę wyjebać z Youtuba, łapka w górę", "Jeb się na ryj satanistko", "Ja p..lę, gdzie ona mieszka?!, chcę jej przyp,,,lić, proszę mi powiedzieć" - niektóre z filmów doczekały się prawie 10 tysięcy komentarzy w takim tonie. Pojawiły się wśród nich filmy, na których internauci złorzeczyli blogerce, grozili jej śmiercią, oddawali mocz na jej zdjęcie czy zabijali jej postać w grze komputerowej.[/i]
Polecam wszystkim rozpolitykowanym ku przestrodze, psychologom społecznym i wszystkim, którym jeszcze zależy, sprawę wideoblogów Pani Anny Lisak o której głośno w internecie.
Taka słuszna prowokacja wobec tolerujących inaczej. Pośmiej się jeden z drugim... a potem poczytaj artykuł poniżej.
"Grażynę Żarko", która w "moherowy" sposób komentowała na wideoblogu sprawy związane ze szkolnictwem czy Kościołem, wymyślili specjalizujący się w internetowych produkcjach Grzegorz
Cholewa i Bartłomiej Szkop (produkowali m.in. wideoblog Barbary Kwarc). Trzynaście filmów z "Grażyną" w ciągu dwóch miesięcy obejrzało ponad dwa miliony internautów, ponad 75 tysięcy z nich skomentowało je wpisami pełnymi obelg, pojawiły się też filmy z groźbami pod adresem "Grażyny".
- Nie spodziewaliśmy się aż takiej fali nienawiści - mówili przed premierą ostatniego filmu zamykającego projekt i wyjaśniającego cel całej prowokacji. Pokazali w nim m.in.
casting, realizację odcinków oraz agresywne filmy internautów. - Byliśmy pewni, że ta złość przejdzie z "Grażyny" na nas - mówi Grzegorz. - Tymczasem wybuchło pozytywne szaleństwo:
przychodzą setki maili ze słowem "przepraszam", pod filmami ludzie kajają się za swoje wcześniejsze wypowiedzi. To są tysiące wpisów - dodaje. Internauci, którzy nagrywali filmy z groźbami,
teraz opublikowali nowe, w których szczerze przepraszają panią Anię za swoje zachowanie.
Brawo Panowie, za ściągnięcie spodni "tolerującym inaczej" za pokazanie prawdy obnażenie naszego "postępu". Strasznie mi przykro, że przyszło mi żyć w takim społeczeństwie, bigotów, którzy widzą bigoterię u innych i ją "zwalczają" chamstwem i podłością.
Autorzy o kampanii:
GW: Chcę jej przy....lić.Internauci o "Grażynie" (!)
[i]"Mam na imię Grażyna. Jestem nauczycielką. Postanowiłam założyć wideobloga w internecie, ponieważ mam już dosyć niekulturalnych ludzi, którzy mają wysoką oglądalność i powodują, że cała katolicka strona mojej Ojczyzny wstydzi się za nich. (...) Kochani, łączmy się w prawdzie! Załóżmy nasz wspólny front przeciwko kłamstwu, chamstwu i obłudzie. Bóg, Honor i Ojczyzna!" - to wstęp do wideobloga "pani Grażyny", która w radykalny, moherowy sposób komentuje sprawy dotyczące szkoły, Kościoła czy celebrytów.
W ciągu zaledwie dwóch miesięcy trzynaście filmików na kanale YouTube z jej udziałem obejrzały ponad dwa miliony internautów, bloga puszczano w ogólnopolskich stacjach radiowych, obecność "pani Grażyny" w sieci komentował Kuba Wojewódzki. Największe emocje wzbudziła jednak wśród użytkowników YouTube: "Kto za tym, żeby tę grubą k...wę wyjebać z Youtuba, łapka w górę", "Jeb się na ryj satanistko", "Ja p..lę, gdzie ona mieszka?!, chcę jej przyp,,,lić, proszę mi powiedzieć" - niektóre z filmów doczekały się prawie 10 tysięcy komentarzy w takim tonie. Pojawiły się wśród nich filmy, na których internauci złorzeczyli blogerce, grozili jej śmiercią, oddawali mocz na jej zdjęcie czy zabijali jej postać w grze komputerowej.[/i]
Polecam wszystkim rozpolitykowanym ku przestrodze, psychologom społecznym i wszystkim, którym jeszcze zależy, sprawę wideoblogów Pani Anny Lisak o której głośno w internecie.
Taka słuszna prowokacja wobec tolerujących inaczej. Pośmiej się jeden z drugim... a potem poczytaj artykuł poniżej.
"Grażynę Żarko", która w "moherowy" sposób komentowała na wideoblogu sprawy związane ze szkolnictwem czy Kościołem, wymyślili specjalizujący się w internetowych produkcjach Grzegorz
Cholewa i Bartłomiej Szkop (produkowali m.in. wideoblog Barbary Kwarc). Trzynaście filmów z "Grażyną" w ciągu dwóch miesięcy obejrzało ponad dwa miliony internautów, ponad 75 tysięcy z nich skomentowało je wpisami pełnymi obelg, pojawiły się też filmy z groźbami pod adresem "Grażyny".
- Nie spodziewaliśmy się aż takiej fali nienawiści - mówili przed premierą ostatniego filmu zamykającego projekt i wyjaśniającego cel całej prowokacji. Pokazali w nim m.in.
casting, realizację odcinków oraz agresywne filmy internautów. - Byliśmy pewni, że ta złość przejdzie z "Grażyny" na nas - mówi Grzegorz. - Tymczasem wybuchło pozytywne szaleństwo:
przychodzą setki maili ze słowem "przepraszam", pod filmami ludzie kajają się za swoje wcześniejsze wypowiedzi. To są tysiące wpisów - dodaje. Internauci, którzy nagrywali filmy z groźbami,
teraz opublikowali nowe, w których szczerze przepraszają panią Anię za swoje zachowanie.
Brawo Panowie, za ściągnięcie spodni "tolerującym inaczej" za pokazanie prawdy obnażenie naszego "postępu". Strasznie mi przykro, że przyszło mi żyć w takim społeczeństwie, bigotów, którzy widzą bigoterię u innych i ją "zwalczają" chamstwem i podłością.
Autorzy o kampanii:
czwartek, 12 lipca 2012
TokFM: Język debaty? Linda jest gwałcona codziennie, Macierewicz w roli Taliba.
Dwa artykuły w TokFM, o kontrowersyjnym podręczniku do angielskiego i o nazywaniu "prawicowców" talibami (w świetle znanego ich bestialstwa wobec kobiet i przeciwników politycznych). Polecam te głosy w czasach powszechnej nieodpowiedzialności autorów książek, dziennikarzy i felietonistów za słowa i braku szacunku dla odbiorcy:
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12119015,_Linda_jest_gwalcona_codziennie___Szokujacy_podrecznik.html
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,12114736,Magierowski_do_Lisa__Talib__Czy_Pan_wie__o_czym_mowi_.html
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12119015,_Linda_jest_gwalcona_codziennie___Szokujacy_podrecznik.html
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,12114736,Magierowski_do_Lisa__Talib__Czy_Pan_wie__o_czym_mowi_.html
środa, 11 lipca 2012
Wczoraj: O tolerancji. Dziecko, coś złego nagle się z nią dzieje.
Piszę to w świetle dwóch wydarzeń, wczorajszego bardzo pozytywnego spotkania rodziców w klubie MaMa, i lektury porannej internetowej GW , w której znajduję czasem dobre artykuły ale dzisiaj... znów pompuje się (promuje) pana Wojewódzkiego. szerzącego, w ramach jakoby "tolerancji" i "młodzieżowej formuły" ksenofobię.
Do któregoś roku, miesiąca swojego życia jest ciekawe świata i odważne. Swobodnie nawiązuje kontakt, mimo różnic kulturowych, językowych, religijnych, koloru skóry, z rówieśnikami, . Nie brzydzi się "robalami", weźmie wija do ręki, przygląda się bez strachu pająkom i jaszczurkom. Potem nagle coś się staje. Zaczyna bać się, brzydzić, przestaje się interesować. Dorasta, kończy studia i nie umie poznawać świata, jest niezdolne do bardziej wymagającej pracy. Mówi o tolerancji ale podskórnie jest uprzedzone. Boi się "robali" a przecież w nich jest tyle piękna i mądrosci, pomysłów (choćby dla inżyniera mechatronika, poszukującego nowych materiałów biogenetyka... ). Boi się świata. Myśli zgodnie z modą i trendem, nie żyje własnym życiem, żyje tym, co jest jej powiedziane, staje się zależne, niesamodzielne... Jedyną wolność jaką dostrzega to wolność do seksu i skręta. A nie do tworzenia i realizowania się. W czym się realizować, jeśli nic je tak naprawdę nie interesuje poza byciem cool, spełnianiem oczekiwań pop-kultury, konsumowaniem i przyjemnością. Jak je przed tym uchronić? Czy wyrzucić telewizor przez okno? Albo chociaż zablokować kanały popkulturowe? Zostawić DaVinci learning, National Geografic? Na pewno, żeby je uratować, trzeba stać się uważnym, zrewidować swoje plany życiowe...
Wracajac do celebrytów pop-kultu... czym są ich ksenofobiczne wypowiedzi w popularnym młodzieżowym radiu? Odpowiadającym formule (pełnej przekory i kontestacji wszystkiego) niebezpośrednim aktem mowy mającym nauczyć je tolerancji? Dlaczego ich bronicie, szukacie "inteligentnego" (sophomoric - głupio mądrego) wytłumaczenia? A może pod skrywaną poprawnością polityczną, retoryką znajduje się faktycznie to, co słyszymy i widzimy, ksenofobia i uprzedzenia, które (otwarcie lub podświadomie) uznane, pełne autorytetów media pompują młodzieży do głowy? Ksenofobia skrywana płytko pod rzekomym poparciem np. dla gejów, wykorzystywanych instrumentalnie w bieżącej polityce.
Plus Fundacja MaMa: http://fundacjamama.pl/ (DO GW: Zróbcie o nich artykuł, w miejscu tak eksponowanym jak to zajmowane dziś przez pana Wojewódzkiego.
Minus, Pan Wojewódzki za "warszawski oddział ku kuks klanu" i poniżanie pracujacych u nas imigrantów oraz dziś GW za promowanie jego nazwiska jakby nic się nie stało... "Wojewódzki "demaskuje" twórców Pudelka: "Zabawmy się w ich grę" w sekcji Wiadomości (!).
PS. Fajny filmik promujący... sami zobaczcie. (Dove Self-Esteem!)
Do któregoś roku, miesiąca swojego życia jest ciekawe świata i odważne. Swobodnie nawiązuje kontakt, mimo różnic kulturowych, językowych, religijnych, koloru skóry, z rówieśnikami, . Nie brzydzi się "robalami", weźmie wija do ręki, przygląda się bez strachu pająkom i jaszczurkom. Potem nagle coś się staje. Zaczyna bać się, brzydzić, przestaje się interesować. Dorasta, kończy studia i nie umie poznawać świata, jest niezdolne do bardziej wymagającej pracy. Mówi o tolerancji ale podskórnie jest uprzedzone. Boi się "robali" a przecież w nich jest tyle piękna i mądrosci, pomysłów (choćby dla inżyniera mechatronika, poszukującego nowych materiałów biogenetyka... ). Boi się świata. Myśli zgodnie z modą i trendem, nie żyje własnym życiem, żyje tym, co jest jej powiedziane, staje się zależne, niesamodzielne... Jedyną wolność jaką dostrzega to wolność do seksu i skręta. A nie do tworzenia i realizowania się. W czym się realizować, jeśli nic je tak naprawdę nie interesuje poza byciem cool, spełnianiem oczekiwań pop-kultury, konsumowaniem i przyjemnością. Jak je przed tym uchronić? Czy wyrzucić telewizor przez okno? Albo chociaż zablokować kanały popkulturowe? Zostawić DaVinci learning, National Geografic? Na pewno, żeby je uratować, trzeba stać się uważnym, zrewidować swoje plany życiowe...
Wracajac do celebrytów pop-kultu... czym są ich ksenofobiczne wypowiedzi w popularnym młodzieżowym radiu? Odpowiadającym formule (pełnej przekory i kontestacji wszystkiego) niebezpośrednim aktem mowy mającym nauczyć je tolerancji? Dlaczego ich bronicie, szukacie "inteligentnego" (sophomoric - głupio mądrego) wytłumaczenia? A może pod skrywaną poprawnością polityczną, retoryką znajduje się faktycznie to, co słyszymy i widzimy, ksenofobia i uprzedzenia, które (otwarcie lub podświadomie) uznane, pełne autorytetów media pompują młodzieży do głowy? Ksenofobia skrywana płytko pod rzekomym poparciem np. dla gejów, wykorzystywanych instrumentalnie w bieżącej polityce.
Plus Fundacja MaMa: http://fundacjamama.pl/ (DO GW: Zróbcie o nich artykuł, w miejscu tak eksponowanym jak to zajmowane dziś przez pana Wojewódzkiego.
Minus, Pan Wojewódzki za "warszawski oddział ku kuks klanu" i poniżanie pracujacych u nas imigrantów oraz dziś GW za promowanie jego nazwiska jakby nic się nie stało... "Wojewódzki "demaskuje" twórców Pudelka: "Zabawmy się w ich grę" w sekcji Wiadomości (!).
PS. Fajny filmik promujący... sami zobaczcie. (Dove Self-Esteem!)
poniedziałek, 9 lipca 2012
Upadek prestiżu zawodu nauczycielskiego. Upadek autorytetu.
Płakałem oglądając ten film. Ofiara widoczna w swoim cierpieniu, oblicza sprawców oczywiście chronione przez prawo, wyedytowane... Kto jest winny? Telewizja? Mass-media? Rodzice? Dyrektorzy szkół? Elity? Zasiedziała kasta zorganizowanych nauczycieli, którzy walczą o kartę nauczyciela a nie o to co ważne!. Bo przestało im zależeć? A może wychowawca, woźny, który "się nie nadaje". Sam jest sobie winien!!! Nauczyciel nie posiadajacy środków wychowawczych, sługa rodziców i przedsiębiorstwa "szkoła"..Pani Karen Hoff Klein jest dziś moim bohaterem. A Twoim? Zareagowałbyś w autobusie, gdy ktoś jest tak traktowany? Czy odwróciłbyś się i udawał, że wszystko w porządku, że chcesz dojechać bez problemów. Masz jeszcze bohaterów? Rodzicu roszczeniowy? Dyrektorze, który lubi, jak pracownicy "nie sprawiają kłopotu". Tak nie jest w Ameryce bynajmniej, tak jest w Polsce, nie tylko w szkołach ale i w naszych zakładach pracy, firmach... Kosz na głowę. Ostatnio taka ulubiona konwencja medialna (jak gwałty na Ukrainkach, naśmiewanie się z "czarnych"), której oszołomy (jak ja) nigdy nie zrozumieją.
Kiedyś dyrektor (pamiętam to z mojej szkoły podstawowej) zorganizowałby doraźny apel, uczniowie dostaliby publicznie naganę i wstydzili się, wraz z rodzicami do końca życia. Byłoby to dla nich traumą. Wilczym biletem. Groźbą przeniesienia do innej szkoły, specjalnej, z programem "poprawczym". Zapewne ich kariery nie potoczyłyby się w sposób zamierzony przez rodziców. Podpowiadam jedynie.
Bo dziś, ucznia sprawcę nie można poniżać publicznie, nie można wywoływać u niego poczucia wstydu.
Pogubiliście się z tym bezstresowym, partnerskim wychowaniem. Bardzo.
Proszę wesprzyjmy Karen, tak jako symbol tych wszystkich bezimiennych młodych nauczycieli zderzających się z codziennie z takimi sytuacjami dzięki naszym kochanym edukacyjnym decydentom, dyrektorom szkół, rodzicom, mass-mediom, polityce prorodzinnej etc...
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11989880,Opiekunka_ponizona_przez_uczniow__Szokujacy_film_i.html
za: http://www.huffingtonpost.com/2012/06/20/greece-school-district-bullied-footage-causes-outrage_n_1612925.html?utm_hp_ref=mostpopular
za: http://www.reddit.com/r/UpliftingNews/comments/vbfxq/call_to_arms_please_read/
piątek, 6 lipca 2012
Dzieci... śmieci :-(
"Co roku niemiecki oddział UNICEF-u przyznaje nagrodę "Zdjęcia Roku" fotografiom, które najlepiej oddają sytuację dzieci w różnych rejonach świata. W zeszłym roku nagrodę główną otrzymał cykl zdjęć dzieci na olbrzymim wysypisku śmieci w Ghanie. Nastolatki i małe dzieci rozmontowują tam stare komputery, telefony czy telewizory, szukając części, które mogą się jeszcze przydać, czy nadają się do sprzedania. Ogromna część tych elektrośmieci pochodzi z Europy - według szacunków ONZ Niemcy co roku eksportują ich do Afryki około 100 tys. ton."
źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,10861086,UNICEF___Zdjecia_Roku_2011__Galeria_.html?i=0
A my? Ile ton? By zamiast mieć 1ghz mieć 2? By w telefonie mieć biuro i facebooka? Renderować filmy na żywo? Czy to wszystko naprawdę jest za złotówkę? Czy ten chłopiec na zdjęciu właśnie za nas i za wielkie korporacje płaci. Swoim życiem.
Apel do posła Jarosława Wałęsy w sprawie bezpieczeństwa na polskich drogach.
Apel do Pana Jarosława Wałęsy, posła Europarlamentu, polityka partii rządzącej, ofiary wypadku drogowego:
Cieszę się szczerze z tego, że Pan wraca do zdrowia. Mam nadzieję, że traumatyczne wydarzenie, które Pana spotkało może skutkować Pana działaniami. Liczę, że zrobi Pan w parlamencie wszystko w następujących sprawach:
- zabezpieczenia przejść dla pieszych dla dzieci, inwestycji w sygnalizację świetlną i konstrukcję drogi wymuszającą zwolnienie prędkości jazdy przed przejściami dla pieszych prowadzącymi do szkół podstawowych,
- adekwatnej pomocy dla chorych na PTSD w wyniku wypadków drogowych. Straty Państwa związane z nieadekwatną pomoca wypadkową? Nikt tego nie szacuje. Ogromne.
- reformy szkoleń i egzaminów na kategorie kierowców, m.in. rok na wdrożenie kierowcy, jazda z Lką, niższe limity prędkości, młodsi kierowcy z opiekunem, takie rozwiązania stosuje np. Wielka Brytania,
- tiry na tory, modernizacja a raczej powstrzymanie dekapitalizacji infrastruktury transportowej, - budownictwo drogowe przejrzystość procu przetargowego i zapewnienie jakości (zniesienie karteli budownictwa drogowego, uczciwa konkurencja, kontrola jakości i gwarancje!!! - w Polsce buduje się najgorsze i najdroższe drogi na świecie,
- koniec z populizmem, koniec z walką z krzyżami na poboczach (pan jeden polityk z Gorzowa chciał za istnieć) rozpocznijcie walczyć o to by były pobocza!!!, by ucieczka na nie nie powodowała wypadku!!!
- przejrzystość prawna i pomoc prawna ofiarom, uczciwe odtwarzanie przebiegu wypadku przez niezależnych rzeczoznawców,
Spory polityczne, marketing narracyjny - moje poglądy etc.
Moje poglądy... czy je mam? Czy to oznacza, że będę miał wrogów? A może nie dostanę pracy? (A może wręcz przeciwnie, z tymi i z lewa i z prawa zrobię coś dobrego)... sami oceńcie. Wypowiedzi moje w Google Plus dotyczące sporu politycznego PO-PiS, w odniesieniu do artykułu Studio Opinii: Stefan Bratkowski: 12 godzin później… I dwa lata.
====Recepta na wygrane wybory=====
Wyobraźmy sobie, że do polityki rusza taka postać jak prof. Andrzej Blikle (tylko przykład, takich ludzi jest więcej). Postrzegający państwo jako kolejną organizację zarządzaną procesowo, jakościowo. Marzenie ściętej głowy? Dlaczego? Dlaczego tacy ludzie nie mogą rządzić? Ponad połowa już Polaków pracujących nie ma umów o pracę, jest tzw jednoosobowymi przedsiębiorcami. Prawie połowa pkb jest generowana przez przedsiębiorstwa rodzinne (a to ma związek z tzw polityką prorodzinną, zatrudnieniową, wyrównywania szans, edukacyjną, demograficzną etc), małe, średnie. To one dziś odpowiadają za wzrost a nie rząd. Jeśli dziś za coś można rząd krytykować to właśnie za porażkę "przyjaznego Państwa". Państwa wrogiego dla uczciwego przedsiębiorcy. Państwa, które na nowo zaczyna upodabniać się do PRL''u ze swoim "kto jest pod kim". Miało być nowoczesne demokratyczne państwo a powstało Bizancjum.
Zaplecze polityczne jest. Jest alternatywa. Ja myślę, że ten spór PO - PiS (SLD/PSL) jest niczym zmowa cenowa między producentami betonu. Demokracja??? No taxation without representation, stara zasada demokracji brytyjskiej nie jest w Polsce zachowana! Jeśli dostrzeże tę niszę wyborczą którakolwiek z istniejących, dzielących rynek władzy, partii politycznych, ma natychmiast mój głos. Ma głos milionów Polaków, dla których ktoś taki rzeczywiście mógłby coś zmienić.
===Marketing polityczny, narracyjny (dziel i rządź, bujają nas media w lewo i prawo)====
+Paweł Wimmer re: "Te wszystkie problemy - w sporej części realne - akurat nie za bardzo się mają do PiS-u, do sporu politycznego."
Mają się, choć niekoniecznie jest to spór polityczny, raczej przyjętae metody sporu w ramach marketingu politycznego.
Jesteśmy bujani za pomocą tzw. marketingu narracyjnego. Jednym przypada do gustu narracja Nie i Gazety Wyborczej, innym narracja Uważam Rze (tam świetne krótkie artykuły pisze Pan Eryk Mistewicz o marketingu narracyjnym w polityce, jeszcze innym Gazety Polskiej.
A są to jedynie narracje. Jeśli się przyjmie, że narracje te są jedynie formą maniupulowania nami, i, jak np. w gronie krótkofalowców, się ją odrzuci, to całkiem dużo można zrobić, dla Polski.
Bez tych narracji nie ma sprawiedliwości dziejowej, społecznej, historii lewicowej i prawicowej etc. Jest tylko sprawiedliwość, prawo, uczciwość, dobro...
Jako wnuk AK owca, który żył w strachu jeszcze za Wolnej Polski, wstrząsanego tymi różnymi narracjami, powiem, że narracje wpychają mnie w obszary raczej PiS i Solidarnej Polski i siłą rzeczy skazują na opozycję wobec PO, lewicy etc. Narracje mediów. Nie zgadzam się z tym postrzeganiem świata i takim mnie ołatowaniem. Dla mnie, jak już powiedziałem, miłośnik narracji Nie Urbana (propagandysty systemu totalitarnego), po odłożeniu narracji na bok, może być równie dobrym człowiekiem, człowiekiem, z którym można wiele dobrego zrobić jak z czytelnikiem Naszego Dziennika czy kibicem rosyjskim (składającym kwiaty tak samo na Krakowskim Przedmieściu jak i czytelnicy narracji Gazety Polskiej.
Polecam wszystkim artykuły Pana Eryka Mistewicza (UważamRze) o marketingu politycznym, marketingu narracyjnym.
====(Nie) da się nie taplać w historii?=====
Nie wiem czy Stefan Bratkowski ma rację. Skłaniam się ku myśleniu, że to są spory (re: "dwie Polski") oderwane od rzeczywistości, medialne. Ciągłe straszenie PiSem to też może być taka ucieczka od rozwiązania jakichkolwiek problemów i narażania się komukolwiek poprzez rzetelne przedstawianie rzeczywistości. Prawda dotykająca bezpośrednio ludzi jest inna. Wystarczy zobaczyć, jak działa demokracja w wielkich spółdzielniach mieszkaniowych. Na dole podejście roszczeniowe, krzyk i emocje, na górze wytrawni gracze i biurokraci dbający o siebie i swoich. "Dla dobra mieszkańców". Jeżeli to widać w mikroskali, i nikt nic nie może z tym zrobić, to co się może dziać w makroskali, do której my maluczcy may dostęp wciąż tylko w czasie wyborów list partyjnych, wyborów między jedną a inną korporacją władzy.
[...], w Polsce wciąż nie jest reprezentowana w żaden sposób klasa społeczna małych i średnich przedsiębiorców, przedsiębiorstw rodzinnych, najbardziej przejrzystych dla fiskusa, płacących podatki, faktycznie odpowiedzialnych za wzrost gospodarczy. Innowacyjnych, mających pojęcie, co jest potrzebne polskiej gospodarce, polskim rodzinom... Może Pan to nazwać snuciem teorii spiskowych ale ja uważam, że to nie jest przypadkowe - niedopuszczanie do władzy klasy średniej.
Poza tym, mogąc być dalekim od oszołomstwa, trudno mi się nie zgodzić z nimi - w świetle reformy emerytalnej i przewidywań, gdy ZUS zaoferuje nam i naszym dzieciom nędzę w zamian za nadmierne dziś koszty niepłacowe pracy - gdy sprzeciwiają się zamiataniu dyskusji historycznych pod dywan. Z jakiej racji musimy płacić haracz mordercom. Z jakiej racji mamy płacić ich długi?
Po wojnie komuniści zamordowali na terytorium Polski kilkadziesiąt tysięcy ludzi (samych wyroków śmierci wydano 8 tys). w wolnej Polsce oni i ich dzieci żyją jak pączki w maśle. Zaś dzieci ofiar, (które żyły w strachu, biedzie, pośród przeróżnych szykan - statystycznie wymarły szybciej) pracują na zmywakach i budują gospodarki krajów bogatych - i rodzą dzieci Wlk Brytanii, Norwegii i Republice Federalnej, wierząc, że w Polsce nie ma dla nich przyszłości. Trudno w takiej sytuacji nie zostać PiSowcem, "oszołomem" etc.
Ja unikam gadek o polityce ale tak mnie naszło. Osobiście uważam, że zarówno czytelnik Nie jak i Naszego Dziennika w głębi duszy może być dobrym człowiekiem. Ale te spory, polityczne, historyczne, będą się tlić... i niech się tlą. Obyśmy się nie bili tylko spierali i przekonywali. Na tym polega demokracja.
======================
====Recepta na wygrane wybory=====
Wyobraźmy sobie, że do polityki rusza taka postać jak prof. Andrzej Blikle (tylko przykład, takich ludzi jest więcej). Postrzegający państwo jako kolejną organizację zarządzaną procesowo, jakościowo. Marzenie ściętej głowy? Dlaczego? Dlaczego tacy ludzie nie mogą rządzić? Ponad połowa już Polaków pracujących nie ma umów o pracę, jest tzw jednoosobowymi przedsiębiorcami. Prawie połowa pkb jest generowana przez przedsiębiorstwa rodzinne (a to ma związek z tzw polityką prorodzinną, zatrudnieniową, wyrównywania szans, edukacyjną, demograficzną etc), małe, średnie. To one dziś odpowiadają za wzrost a nie rząd. Jeśli dziś za coś można rząd krytykować to właśnie za porażkę "przyjaznego Państwa". Państwa wrogiego dla uczciwego przedsiębiorcy. Państwa, które na nowo zaczyna upodabniać się do PRL''u ze swoim "kto jest pod kim". Miało być nowoczesne demokratyczne państwo a powstało Bizancjum.
Zaplecze polityczne jest. Jest alternatywa. Ja myślę, że ten spór PO - PiS (SLD/PSL) jest niczym zmowa cenowa między producentami betonu. Demokracja??? No taxation without representation, stara zasada demokracji brytyjskiej nie jest w Polsce zachowana! Jeśli dostrzeże tę niszę wyborczą którakolwiek z istniejących, dzielących rynek władzy, partii politycznych, ma natychmiast mój głos. Ma głos milionów Polaków, dla których ktoś taki rzeczywiście mógłby coś zmienić.
===Marketing polityczny, narracyjny (dziel i rządź, bujają nas media w lewo i prawo)====
+Paweł Wimmer re: "Te wszystkie problemy - w sporej części realne - akurat nie za bardzo się mają do PiS-u, do sporu politycznego."
Mają się, choć niekoniecznie jest to spór polityczny, raczej przyjętae metody sporu w ramach marketingu politycznego.
Jesteśmy bujani za pomocą tzw. marketingu narracyjnego. Jednym przypada do gustu narracja Nie i Gazety Wyborczej, innym narracja Uważam Rze (tam świetne krótkie artykuły pisze Pan Eryk Mistewicz o marketingu narracyjnym w polityce, jeszcze innym Gazety Polskiej.
A są to jedynie narracje. Jeśli się przyjmie, że narracje te są jedynie formą maniupulowania nami, i, jak np. w gronie krótkofalowców, się ją odrzuci, to całkiem dużo można zrobić, dla Polski.
Bez tych narracji nie ma sprawiedliwości dziejowej, społecznej, historii lewicowej i prawicowej etc. Jest tylko sprawiedliwość, prawo, uczciwość, dobro...
Jako wnuk AK owca, który żył w strachu jeszcze za Wolnej Polski, wstrząsanego tymi różnymi narracjami, powiem, że narracje wpychają mnie w obszary raczej PiS i Solidarnej Polski i siłą rzeczy skazują na opozycję wobec PO, lewicy etc. Narracje mediów. Nie zgadzam się z tym postrzeganiem świata i takim mnie ołatowaniem. Dla mnie, jak już powiedziałem, miłośnik narracji Nie Urbana (propagandysty systemu totalitarnego), po odłożeniu narracji na bok, może być równie dobrym człowiekiem, człowiekiem, z którym można wiele dobrego zrobić jak z czytelnikiem Naszego Dziennika czy kibicem rosyjskim (składającym kwiaty tak samo na Krakowskim Przedmieściu jak i czytelnicy narracji Gazety Polskiej.
Polecam wszystkim artykuły Pana Eryka Mistewicza (UważamRze) o marketingu politycznym, marketingu narracyjnym.
====(Nie) da się nie taplać w historii?=====
Nie wiem czy Stefan Bratkowski ma rację. Skłaniam się ku myśleniu, że to są spory (re: "dwie Polski") oderwane od rzeczywistości, medialne. Ciągłe straszenie PiSem to też może być taka ucieczka od rozwiązania jakichkolwiek problemów i narażania się komukolwiek poprzez rzetelne przedstawianie rzeczywistości. Prawda dotykająca bezpośrednio ludzi jest inna. Wystarczy zobaczyć, jak działa demokracja w wielkich spółdzielniach mieszkaniowych. Na dole podejście roszczeniowe, krzyk i emocje, na górze wytrawni gracze i biurokraci dbający o siebie i swoich. "Dla dobra mieszkańców". Jeżeli to widać w mikroskali, i nikt nic nie może z tym zrobić, to co się może dziać w makroskali, do której my maluczcy may dostęp wciąż tylko w czasie wyborów list partyjnych, wyborów między jedną a inną korporacją władzy.
[...], w Polsce wciąż nie jest reprezentowana w żaden sposób klasa społeczna małych i średnich przedsiębiorców, przedsiębiorstw rodzinnych, najbardziej przejrzystych dla fiskusa, płacących podatki, faktycznie odpowiedzialnych za wzrost gospodarczy. Innowacyjnych, mających pojęcie, co jest potrzebne polskiej gospodarce, polskim rodzinom... Może Pan to nazwać snuciem teorii spiskowych ale ja uważam, że to nie jest przypadkowe - niedopuszczanie do władzy klasy średniej.
Poza tym, mogąc być dalekim od oszołomstwa, trudno mi się nie zgodzić z nimi - w świetle reformy emerytalnej i przewidywań, gdy ZUS zaoferuje nam i naszym dzieciom nędzę w zamian za nadmierne dziś koszty niepłacowe pracy - gdy sprzeciwiają się zamiataniu dyskusji historycznych pod dywan. Z jakiej racji musimy płacić haracz mordercom. Z jakiej racji mamy płacić ich długi?
Po wojnie komuniści zamordowali na terytorium Polski kilkadziesiąt tysięcy ludzi (samych wyroków śmierci wydano 8 tys). w wolnej Polsce oni i ich dzieci żyją jak pączki w maśle. Zaś dzieci ofiar, (które żyły w strachu, biedzie, pośród przeróżnych szykan - statystycznie wymarły szybciej) pracują na zmywakach i budują gospodarki krajów bogatych - i rodzą dzieci Wlk Brytanii, Norwegii i Republice Federalnej, wierząc, że w Polsce nie ma dla nich przyszłości. Trudno w takiej sytuacji nie zostać PiSowcem, "oszołomem" etc.
Ja unikam gadek o polityce ale tak mnie naszło. Osobiście uważam, że zarówno czytelnik Nie jak i Naszego Dziennika w głębi duszy może być dobrym człowiekiem. Ale te spory, polityczne, historyczne, będą się tlić... i niech się tlą. Obyśmy się nie bili tylko spierali i przekonywali. Na tym polega demokracja.
======================
czwartek, 5 lipca 2012
e-podręczniki - wartościowa dyskusja na google plus
Czy platforma e-podręczników powinna być scentralizowana i podległa ministerstwu oświaty? Czy raczej otwarta dla rzeszy praktyków i pasjonatów edukacji jak wikipedia? Czy podręczniki "rządowe", wg linii i bazy programowej będą lepsze niż tworzone przez pasjonatów nauczycieli poszczególnych przedmiotów (vide chociażby projekty Nowoczesnej Polski . Org http://nowoczesnapolska.org.pl/dzialania/nasze-projekty/, Wolne Lektury, Wolne Podręczniki)
Co z ceną takiej platformy e-podręczników, w świetle zadłużenia każdego obywatela, w tym dziecka, już na kwotę 21 tys zł. Czy rząd musi ogłaszać przetarg i wydawać pieniądze na stworzenie od zera platformy? Dlaczego nie skorzysta z istniejącej platformy Wikimedii, z której korzysta wiele firm i organizacji, która umożliwia dyskusje, wersjonowanie, współpracę wielu autorów - w skrócie, zapewnienie możliwości ciągłego doskonalenia i poprawy jakości podręczników. Każdy może ocenić, jak działa istniejąca platforma Wikimedii http://pl.wikibooks.org/wiki/Wikibooks:Strona_główna, np. Matematyka dla Liceum http://pl.wikibooks.org/wiki/Matematyka_dla_liceum . Nie chodzi mi o jakość podręcznika tam prezentowanego, ale o możliwość przyjrzenia się już istniejącej, gotowej do użytku platformy e-podręcznika.
Wreszcie... czym ma być e-podręcznik. Czy tylko dostępną on-line wersją papierową? Czy też podręcznikiem i materiałami, a nawet całą lekcją pozwalającą uczyć się i nadrabiać zaległości i korzystać z materiałów ponadprogramowych on-line dzieciom chorym i niepełnosprawnym, polonii, szczególnie uzdolnionym... Tania i udana propozycja istnieje: khanacademy.org. Grupa pasjonatów nauczycieli zajęla się już tworzeniem wersji polskiej!
Świetna wartościowa dyskusja (lepsza u użytkownika Gazeta Wyborcza na Google+ niż pod artykułami bezpośrednio na stronach Gazety Wyborczej, gdzie wciąż niestety rządzą troglodyci) pod artykułem GW "Powtórzony konkurs..." https://plus.google.com/u/0/106986690087757987344 Zachęcam do dyskusji !!!
Co z ceną takiej platformy e-podręczników, w świetle zadłużenia każdego obywatela, w tym dziecka, już na kwotę 21 tys zł. Czy rząd musi ogłaszać przetarg i wydawać pieniądze na stworzenie od zera platformy? Dlaczego nie skorzysta z istniejącej platformy Wikimedii, z której korzysta wiele firm i organizacji, która umożliwia dyskusje, wersjonowanie, współpracę wielu autorów - w skrócie, zapewnienie możliwości ciągłego doskonalenia i poprawy jakości podręczników. Każdy może ocenić, jak działa istniejąca platforma Wikimedii http://pl.wikibooks.org/wiki/Wikibooks:Strona_główna, np. Matematyka dla Liceum http://pl.wikibooks.org/wiki/Matematyka_dla_liceum . Nie chodzi mi o jakość podręcznika tam prezentowanego, ale o możliwość przyjrzenia się już istniejącej, gotowej do użytku platformy e-podręcznika.
Wreszcie... czym ma być e-podręcznik. Czy tylko dostępną on-line wersją papierową? Czy też podręcznikiem i materiałami, a nawet całą lekcją pozwalającą uczyć się i nadrabiać zaległości i korzystać z materiałów ponadprogramowych on-line dzieciom chorym i niepełnosprawnym, polonii, szczególnie uzdolnionym... Tania i udana propozycja istnieje: khanacademy.org. Grupa pasjonatów nauczycieli zajęla się już tworzeniem wersji polskiej!
Świetna wartościowa dyskusja (lepsza u użytkownika Gazeta Wyborcza na Google+ niż pod artykułami bezpośrednio na stronach Gazety Wyborczej, gdzie wciąż niestety rządzą troglodyci) pod artykułem GW "Powtórzony konkurs..." https://plus.google.com/u/0/106986690087757987344 Zachęcam do dyskusji !!!
sobota, 30 czerwca 2012
Przepraszam Ukrainę, plus GW (listy Ukrainek)
"Jesteście panowie znani, bogaci, macie drogie samochody, firmowe ciuchy, możecie pozwolić sobie na wszystko, ale brak wam kultury osobistej. Jeśli obrażasz człowieka, który sprząta u ciebie w domu, to trochę tak, jakbyś sam siebie obrażał. I nie płacisz mu jałmużny, ale wynagrodzenie za wykonaną pracę".
"Gdy dowiedziałam się, co powiedzieliście, chciało mi się płakać - pisze L. - Taka straszna niesprawiedliwość. Nie zasłużyłyśmy na te słowa, choć nasze dziewczyny rzeczywiście pracują na kolanach. Tak sobie życzą pracodawcy. W porządnym domu nie używa się odkurzacza ani mopa, powiedziała Polka, pierwsza, do której trafiłam, gdy w 2005 r. przyjechałam do waszego kraju. Dom był trzypiętrowy. Mam tak zniszczone kolana, że do śmierci nie założę sukienki".
"Za żadne pieniądze nie zgodziłabym się na pracę u was! Honoru nie sprzedam nawet za milion. A jak mój zięć się wkurzył. Zadzwonił do mnie z Niemiec, straszne chamstwo się u was szerzy, powiedział. Przeczytał w internecie, co napletliście. Pal licho tekst o zwolnieniu. Gdybyście na tym poprzestali, nie byłoby halo. Ale, panie Figurski, robić sobie żarty z gwałtu? Niech pan sobie tak z żoną żartuje, jeśli na to pozwoli" - pisze Ukrainka w liście do "Gazety".
Przepraszam Ukraińców za moich rodaków. Jestem wnukiem ofiar Rzezi Wołyńskiej. Liczę na przyjaźń naszych krajów, naszych dzieci.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,12040128,Ukrainki_pisza_do_Wojewodzkiego_i_Figurskiego.html
Plus, próby tłumaczenia się Pana Figurskiego, warte zastanowienia i analizy problemu (dopóki ironizowaliśmy z PiSu i Kaczyńskiego...):
http://wyborcza.pl/1,75478,12043695,Figurski__dopoki_ironizowalismy_z_PiS_u_i_Kaczynskiego_.html
"Gdy dowiedziałam się, co powiedzieliście, chciało mi się płakać - pisze L. - Taka straszna niesprawiedliwość. Nie zasłużyłyśmy na te słowa, choć nasze dziewczyny rzeczywiście pracują na kolanach. Tak sobie życzą pracodawcy. W porządnym domu nie używa się odkurzacza ani mopa, powiedziała Polka, pierwsza, do której trafiłam, gdy w 2005 r. przyjechałam do waszego kraju. Dom był trzypiętrowy. Mam tak zniszczone kolana, że do śmierci nie założę sukienki".
"Za żadne pieniądze nie zgodziłabym się na pracę u was! Honoru nie sprzedam nawet za milion. A jak mój zięć się wkurzył. Zadzwonił do mnie z Niemiec, straszne chamstwo się u was szerzy, powiedział. Przeczytał w internecie, co napletliście. Pal licho tekst o zwolnieniu. Gdybyście na tym poprzestali, nie byłoby halo. Ale, panie Figurski, robić sobie żarty z gwałtu? Niech pan sobie tak z żoną żartuje, jeśli na to pozwoli" - pisze Ukrainka w liście do "Gazety".
Przepraszam Ukraińców za moich rodaków. Jestem wnukiem ofiar Rzezi Wołyńskiej. Liczę na przyjaźń naszych krajów, naszych dzieci.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,12040128,Ukrainki_pisza_do_Wojewodzkiego_i_Figurskiego.html
Plus, próby tłumaczenia się Pana Figurskiego, warte zastanowienia i analizy problemu (dopóki ironizowaliśmy z PiSu i Kaczyńskiego...):
http://wyborcza.pl/1,75478,12043695,Figurski__dopoki_ironizowalismy_z_PiS_u_i_Kaczynskiego_.html
niedziela, 10 czerwca 2012
GW "W pustyni i w puszczy" nie dla dzieci
Podtytuł? Dlaczego mam pretensję do Sienkiewicza? Bo wychowuje nas na kolonizatorów. Jak to ocenić? Ja na minus, mam prawo jeszcze do własnego zdania. Dla mnie to następne kuriozum poprawności językowej i głos w kierunku psucia szkoły. Najwyższa pora zapytać autorów podstawy programowej języka polskiego o celowość indoktrynowania uczniów szkoły podstawowej XIX-wiecznymi kolonialno-rasistowskimi strukturami myślowymi oraz paletą prymitywnych stereotypów i fantazji dotyczących Afryki.? A kto pyta? Bo ja nie. Gazeta Wyborcza za mnie pyta? Panowie, opamiętajcie się.
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,11899151,_W_pustyni_i_w_puszczy__nie_dla_dzieci.html
http://wyborcza.pl/magazyn/1,126715,11899151,_W_pustyni_i_w_puszczy__nie_dla_dzieci.html
sobota, 5 maja 2012
Asertywność czy to nie ślepa uliczka? Lepsza jest ...grzeczność?
Asertywność jako umiejętność posiadania i wyrażania własnego zdania bez zachowań agresywnych jest obecnie przedmiotem rozlicznych szkoleń. W kilku, w jakich brałem udział, uczestnicy, łącznie ze mną, wyrażali wątpliwość, czy bycie asertywnym jest dobrze przyjęte w naszej kulturze, czy nie zostanie mimo wszystko odebrane jako forma agresji, czy mimo wszystko nie spowoduje utraty pozycji, zaufania a nawet utraty pracy i rozpadu związku. Zwykle w odpowiedzi prowadzący sugerowali, byśmy zastanowili się, czy naprawdę chcemy być, funkcjonować, w takiej relacji, w takiej pracy, w której nasza postawa "asertywna" nie jest akceptowana.
Same szkolenia nie wyjaśniały w żaden sposób mechanizmu, w jaki asertywność miałaby zapewniać polepszenie relacji czy jakości życia.
Na przykład komunikat ja, mówiący o własnych uczuciach, nie krytykujący i tak w sporze prowadzi do konfliktu i do zachowań agresywnych strony przeciwnej. Czy w takiej sytuacji wystarczy powiedzieć, że zastosowaliśmy właściwą, asertywną strategię konwersacyjną a błąd, niewłaściwe działanie jest po stronie przeciwnej, rozmówcy, pracodawcy?
A może asertywność to ślepa uliczka i lepiej... być grzecznym. W mediach, w kulturze popularnej mieszkańcy Dalekiego Wschodu przedstawiani są często jako nieasertywni, przesadnie grzeczni, ulegli wobec swoich przełożonych. Pozornie grzeczni? A może fałszywie? Bo przecież i oni uzyskują podwyżki, awansują, spierają się w debatach publicznych. Podczas komunikacji bardzo dużą wagę przykładają do wartości jaką posiada każdy uczestnik komunikacji - do twarzy.
Twarz można utracić i odzyskać. A komunikacja, która ma na celu uzyskanie czegoś od drugiej osoby, wiąże się z zagrożeniem utraty twarzy (FTA - face threatening act). Istnieje więc szereg strategii, które można wykorzystać, by uchronić siebie i swojego współrozmówcę przed utratą twarzy.
Grzeczność stała się tematem badań pragmatyków językowych. Teoria grzeczności doczekała się wyczerpującego opisu w angielsko-języcznej wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Politeness_theory
Zachęcam do lektury opisującej strategie grzeczności, wskazujące jak można uzyskać coś od współrozmówcy a jednocześnie nie narażać go na utratę twarzy.
Polecam zwrócenie uwagi na teorię grzeczności specjalistom ds. komunikacji, jako alternatywę dla asertywności, która moim zdaniem nie spełnia swojej roli, a przede wszystkim polecam teorię grzeczności politykom i uczestnikom wszelkich publicznych debat w Polsce jako alternatywę dla strategii erystycznych jakie stosują na co dzień w mediach.
Na przykład komunikat ja, mówiący o własnych uczuciach, nie krytykujący i tak w sporze prowadzi do konfliktu i do zachowań agresywnych strony przeciwnej. Czy w takiej sytuacji wystarczy powiedzieć, że zastosowaliśmy właściwą, asertywną strategię konwersacyjną a błąd, niewłaściwe działanie jest po stronie przeciwnej, rozmówcy, pracodawcy?
A może asertywność to ślepa uliczka i lepiej... być grzecznym. W mediach, w kulturze popularnej mieszkańcy Dalekiego Wschodu przedstawiani są często jako nieasertywni, przesadnie grzeczni, ulegli wobec swoich przełożonych. Pozornie grzeczni? A może fałszywie? Bo przecież i oni uzyskują podwyżki, awansują, spierają się w debatach publicznych. Podczas komunikacji bardzo dużą wagę przykładają do wartości jaką posiada każdy uczestnik komunikacji - do twarzy.
Twarz można utracić i odzyskać. A komunikacja, która ma na celu uzyskanie czegoś od drugiej osoby, wiąże się z zagrożeniem utraty twarzy (FTA - face threatening act). Istnieje więc szereg strategii, które można wykorzystać, by uchronić siebie i swojego współrozmówcę przed utratą twarzy.
Grzeczność stała się tematem badań pragmatyków językowych. Teoria grzeczności doczekała się wyczerpującego opisu w angielsko-języcznej wikipedii: http://en.wikipedia.org/wiki/Politeness_theory
Zachęcam do lektury opisującej strategie grzeczności, wskazujące jak można uzyskać coś od współrozmówcy a jednocześnie nie narażać go na utratę twarzy.
Polecam zwrócenie uwagi na teorię grzeczności specjalistom ds. komunikacji, jako alternatywę dla asertywności, która moim zdaniem nie spełnia swojej roli, a przede wszystkim polecam teorię grzeczności politykom i uczestnikom wszelkich publicznych debat w Polsce jako alternatywę dla strategii erystycznych jakie stosują na co dzień w mediach.
piątek, 27 kwietnia 2012
The Economist o polskiej biurokracji
Polish bureaucracy The Vogons of the east, fragmenty:
"1 million civil servants in Poland, with (another) hundreds of thousands employed as freelancers" ...
"One British expatriate recounts his efforts to organise the paperwork Polish officials required in connection with the death of a close relative. When he produced the wrong document in front of an official, he was screamed at for incompetence. Poles encounter this sort of treatment every day."
"1 million civil servants in Poland, with (another) hundreds of thousands employed as freelancers" ...
"One British expatriate recounts his efforts to organise the paperwork Polish officials required in connection with the death of a close relative. When he produced the wrong document in front of an official, he was screamed at for incompetence. Poles encounter this sort of treatment every day."
(Obrazek ilustrujący artykuł w The Economist)
Artykuł znaleziony dzięki: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103090,11621201,_Economist__krytykuje_Polske_za_biurokracje___Nie.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)